Mając daleko za sobą czasy podstawówki, gimnazjum i liceum,
w chwilach wspomnień zastanawiam się, które z przedmiotów i omawianych w ich
ramach zagadnień rzeczywiście przydały mi się w dorosłym życiu. Zawsze byłam humanistką
i wszelkie zagadnienia ścisłe przyprawiały mnie o mdłości. Do końca życia będę
wdzięczna losowi, że jako ostatni rocznik umknęłam przed obowiązkową matmą na
maturze. Ani królowa nauk, ani też fizyka, chemia, czy inne przedmioty jak
dotąd nie przydały mi się ani razu. Gdybym miała jakikolwiek wpływ na polskie
szkolnictwo na pierwszym miejscu zaproponowałabym nowy, o wiele ważniejszy
przedmiot – asertywność.
